Leniwiec ze mnie straszliwy... Wiem, wiem. Tak to już jest :) Powiem szczerze, że jak dotąd nie miałam poważnych zmartwień. Nie spokojnie, teraz też nie jest tak źle :) Choć mogło być lepiej. Rodzice robią mi jakieś wykłady na temat gimnazjum, ścieżki, którą wybiorę, blablablabla... Naprawdę to trochę przygnębiające, że rodzice tak mnie ograniczają. Komputer tylko w godzinach 19-20 i ograniczone spotkania z przyjaciółmi. Komórkę zabierają, po 22… Czyli ogólnie dupa… Nie, ale ja się nie załamuje!! Choć mam obóz koncentracyjny w domu i rodzice są wstrętni, to ciągle się uśmiecham! A dzięki komu?? Hmm… No cóż… Dzięki kilku osobom… Przede wszystkim, dzięki:
- Weteranom, ponieważ często się spotykamy i utrzymamy kontakty na zawsze!!
- Kaji, bo świetnie się z nią wygłupia. Poza tym jest przecież moją kochaną Nag!!
- Marcinkowi, no, bo w końcu…, bo w końcu… Śmiesznie wygląda, kiedy się złości
- Stasi!! Bo dzięki niej mam dobry humor zawsze kiedy jestem w bibliotece:D
I jeszcze na koniec stwierdzenie – POLONEZ TO OKROPNIE TRUDNY TANIEC (wbrew wszystkiemu, co myślicie)
No to by było na tyle. Powim wam, że tą notkę pisałam przez tydzień!! :P Pamiętniki Voldzia
2006-06-05 20:04:39 skomentuj (7)